RTG Sp. z o.o.  
Strona główna | Mapa strony | Dodaj do ulubionych
Sobota, 15 sierpnia 2020 roku, Imieniny: Maria, Napoleon
Nasz Przewodnik
Strona główna » Nasz Przewodnik
Menu
 
Nasz Przewodnik
Wybrane artykuły :
Nasz Przewodnik Nr 1, 2 - wydania archiwalne 1997 r.
Nasz Przewodnik Nr 3 - wydanie archiwalne 1998 r.
Nasz Przewodnik Nr 4 - wydanie archiwalne 1998 r.
Nasz Przewodnik Nr 5 - wydanie archiwalne 1998 r.
Nasz Przewodnik Nr 6 - wydanie archiwalne 1998 r.
Nasz Przewodnik Nr 7 - wydanie archiwalne 1999 r.
Nasz Przewodnik Nr 8 - wydanie archiwalne 1999 r.
Nasz Przewodnik Nr 9 - wydanie archiwalne 1999 r.
Nasz Przewodnik Nr 10 - wydanie archiwalne 1999 r.
Nasz Przewodnik Nr 11 - wydanie archiwalne 2000 r.
Nasz Przewodnik Nr 12 - wydanie archiwalne 2000 r.
Nasz Przewodnik Nr 13 - wydanie archiwalne 2000 r.
Nasz Przewodnik Nr 14 - wydanie archiwalne 2000 r.
Nasz Przewodnik Nr 15 - wydanie archiwalne 2001 r.
Nasz Przewodnik Nr 16 - wydanie archiwalne 2001 r.
Nasz Przewodnik Nr 17 - wydanie archiwalne 2001 r.
Nasz Przewodnik Nr 18 - wydanie archiwalne 2001 r.
Nasz Przewodnik - wrzesień 2007
Nasz Przewodnik - wiosna 2007
Historia Siedlec (XV-XVIII w.)
Historia Polski (aut. I.T.)
Tajemnice Okrągłego Stołu cz. 1
Tajemnice Okrągłego Stołu cz. 2
Geopolityka XXI wieku
Geopolityka XXI wieku c.d.
Rozmowy Okrągłostołowe
Walka o panowanie nad Bałtykiem w XVII w
Katyń-miara godności człowieka
O cenzurze...
Brzezina Jarosława Iwaszkiewicza
Kult słuszności inaczej naiwność...
Salezjanie w Sokołowie Podlaskim
Co sie dzieje na świecie
Geopolityka XXI wieku cz.III
Futurologia i moje spojrzenie w przyszłosc
Media i Świat...
Kryzys...
Do Przywódców...
Nasza agroturystyka
Kuchnia naszego regionu
Ziemia - czas przetrwania
Odnaleźć światło...
Krytyka
Człowiek bogiem...
Promocja kultury (suplement)
Promocja kultury i produktu turystycznego w regionie siedleckim
Czy kultura XXI wieku ma wpływ na naszą epokę?
Relatywizm XXI wieku...
Z mocy prawa...
Legendy, historia, genealogia regionalna...
RUCH DOBREGO PRAWA
Natura człowieka
Ustawa...
Oczekiwania a możliwa przyszłość polskiej kultury
Mamy demokracje...
Szczere chęci...dla reform?
Twórczość bez owoców...
Terapia szokowa...
PREZYDENT...już za tydzień...
Witamy Prezydenta POLSKI, a co z gospodarką?
Czeka nas poprawka?
PROSTE I KRZYWE SPOJRZENIE...
Czas na wybory
Strategia satysfakcji...
Wstęp do debaty...
Kompromis wyborczy...
Fraszka niepolityczna...
Wieczności trwanie...
Blisko ludzi..
Życie gospodarcze...
Czas po wyborach...
Gwiazdy mówią...
Miałkie słowa...
"Sanatoria pokryzysowe"...
Źle postawione pytanie...
Wizja...czy apel?
PESEL pod kreską...
Przed nami REFERENDUM?
Strefa ciszy...
Kto zyskał a kto stracił po głosowaniu na rozkaz?
Sprawa na 20 lat...
Bomba emerytalna...
Konsultacje...
O gospodarce...
Moje komentarze...
 
Nasz Przewodnik - mat. redakcyjne
A A A

to, w momencie, gdy zatrzymałam samochód z piskiem opon mój świat się zatrzymał. Poczułam pustkę i samotność. Tego feralnego dnia wszystko było nie tak, zresztą już od jakiegoś czasu się pogubiłam, powoli traciłam kontrolę nad swoim życiem. Uciekłam, bo tylko na to było mnie stać. Uciekłam do domu, żeby znów ktoś się mną zajął, zaopiekował, żeby ktoś zapytał, czy wszystko w porządku i powiedział, że będzie dobrze. Żebym nie musiała się o nic martwić. By znów poczuć się jak dziecko, znaleźć się pod skrzydłami rodziców. Potrzebuję bezpieczeństwa i spokoju. Chociaż przez jakiś czas. 

     Wchodzę do domu, pachnie bigosem, mama krząta się w kuchni. Tata jest gdzieś na podwórku. Czułe powitanie, Mama ma łzy w oczach. Przepraszam, że nie przyjechałam ostatnio.

- To nic dziecko, przecież wiem że ciężko pracujesz, my z ojcem sobie radzimy, takie życie.

Mama pyta mnie o Darka, dużo o nim opowiadałam w ostatnim czasie, mieliśmy plany, był tu nawet ze mną. Opowiadam o problemach w pracy, Ance i Darku.

-Czas leczy rany córeczko, zobaczysz wszystko się ułoży, jesteś młoda, całe życie przed Tobą- tłumię szloch, ledwo słyszę, co mówi Mama. To wszystko nie tak. Tu nie chodzi o Darka- prawie zabiłam człowieka. Wyjaśniam wszystko po kolei. Oczy Mamy niebezpiecznie się rozszerzają z przerażenia. Już koniec, wyrzuciłam to z siebie jak niepotrzebny balast. Czekam co będzie dalej, Mama podchodzi i mnie mocno przytula.

-Wszystko będzie dobrze, nie byłaś karana. najważniejsze że żyje, może to jego wina. trzeba poczekać na zeznania. Idź odpocznij, możesz u nas zostać jak długo zechcesz.

Nie wiem czy się pozbieram, czy dam radę, rozklejam się znowu.

-Czy dam radę wrócić do tego wszystkiego?!

-Poradzisz sobie córeczko, zawsze możesz przyjść do nas , Twój pokój czeka na Ciebie. 

     Siwy dymek leciutko unosi się w powietrzu, na niebie nie ma ani jednej chmurki. Tata wraca do domu. Właśnie mnie zauważył. Idzie w moją stronę uśmiechnięty gotowy mnie wyprzytulać i wycałować.

-Jak dobrze Cię znów widzieć córeczko, co u Ciebie, jak tam Darek? miałaś rzucić te papierochy. Ledwo uwolniłam się z uścisków Taty.

-Nie jest dobrze, mam paskudny problem, jestem w dość trudnej sytuacji. Tato wszystko opowie Ci Mama, przepraszam, ale już nie mam siły drugi raz tego przeżywać.

-W porządku córcia, pamiętaj, że zawsze możesz ze mną porozmawiać

-Wiem Tato, dzięki.

     Najgorsze już za mną, uświadomić rodzicom, że zrobiło się coś złego to najtrudniejsza rzecz na świecie. Wyrosłam w domu pełnym miłości i zrozumienia, rodzice nigdy mnie nie uderzyli, najgorszą karą było pozostanie w swoim pokoju lub zakaz oglądania telewizji. Prawdziwym nieszczęściem było już dla mnie przyznanie się do winy i świadomość, że rozczarowałam rodziców swoim postępowaniem. Lata mijają, a ja wciąż mam te same wyrzuty sumienia, nie mogę znieść tego, że ich zawiodłam.

     Dzisiejszej nocy znów miałam ten sam sen, dzwoniłam do Kaśki, żeby dowiedziała się co z moją ofiarą. Podobno jest lepiej niż wczoraj. Trochę uspokojona, po śniadaniu wybrałam się na spacer. Szkoda, że nie ma już Pikusia, za to ciągle plącze mi się pod nogami rudy kociak Wiewióra. Rodzice znaleźli go w krzakach nad rzeką i zabrali do domu. Zwierzątko jest sympatyczne, kto wie, może zaprzyjaźniliby się z Migotką. Moja kotka została pod opieką Kaśki, nie podjęłam się próby przewiezienia jej samochodem tutaj. Po ostatnich doświadczeniach z pazurami na mojej twarzy wolę nie ryzykować. Migotka nie lubi samochodów, może i ma rację. Idę sobie moją niegdyś ulubioną drogą w stronę rzeki. Jest pięknie, drzewa szumią, ptaki śpiewają i mi jakoś lżej na sercu. Kładę się w trawie i słucham dźwięku przepływającej wody, czuję ciepłe promienie słońca, jutro przyjdę się opalać. Trawa cudownie pachnie, jest miękka i intensywnie zielona. Powoli zatapiam się w tą zieloność, oddycham spokojnie, czuję cichutkie bicie swojego serca i jest mi tak dobrze. Po raz pierwszy od  długiego czasu zauważam tak proste i piękne rzeczy. Śpiesząc się rano do pracy nie miałam czasu zastanawiać się nad otaczającym mnie światem, zresztą w mieście nawet niebo ma inny kolor, nie jest tak przejrzyste jak tutaj. Dlaczego ja właściwie stąd odeszłam, mogłam zostać z rodzicami, znaleźć pracę w pobliskim miasteczku albo dojeżdżać do stolicy. Przynajmniej po powrocie czekaliby na mnie kochający ludzie, miałabym dom pełen ciepła, mój kot byłby szczęśliwszy, ja chyba też. Wyciszenie i spokój po całym dniu pełnym wrażeń, nabieranie sił na kolejny dzień, wieczorny odpoczynek na tarasie. Goniłam za przygodą, nowoczesnością, pieniędzmi i co z tego mam? Nieudany związek, ciągłe nerwy i stres, nadgodziny, za które nikt mi nie płaci, zatłoczone ulice, hektolitry kawy, samotność we własnym mieszkaniu. No cóż, nigdy bym się tego nie dowiedziała, gdybym nie spróbowała. Zresztą nawet jeśli rodzice odradzaliby mi wyjazd, to przez całe życie obciążałabym ich winą za to, że nie pozwolili mi na wymarzone życie w wielkim świecie. Do tego ten wypadek, gdybym wtedy zwolniła, opanowała emocje i stres, gdybym tego dnia postanowiła wrócić do domu autobusem .

-Dlaczego Pani płacze?- usłyszałam dziecinny, trochę nosowy głosik nad swoją głową. Podniosłam się z trawy. Przede mną stoi mały chłopczyk z naszą Wiewiórą na rękach. Oczy w kształcie migdałów, nieco płaski nosek i okrągła buzia.

-Wydaje Ci się, coś mi wpadło do oka.

-Oszukuje Pani, wiem kiedy ktoś płacze, widziałem jak Mama płakała wieczorem.

-No dobrze wygrałeś, płakałam, trochę mi smutno- powiedziałam z uśmiechem- Jak masz na imię?

-Maciuś, jak król Maciuś Pierwszy, Mama mi czytała taką ładną książkę, Pani też może ją przeczytać.

-Wiem jest bardzo ładna,  to moja ulubiona ksiązka z dzieciństwa. Ja mam na imię Aneta- zdążyłam powiedzieć zanim Wiewiór wyrwał się mojemu małemu królowi Maciusiowi drapiąc go przy tym w rączkę. Długa kreska szybko zaczęła przybierać czerwoną barwę.

 


Strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |


drukuj drukuj powrót powrót   do góry do góry 
© 2003 - 2020 R.T.G. Sp. z o.o.   Firma Oferta Katalog firmKącik Kulturalno -Turystyczny Kącik poezji Polecamy Kontakt